Dziś bloga widziało

W końcu jest!

  No cześć. Zajęło to słuchajcie strasznie dużo czasu, nawet więcej niż ja sama myślałam, bo pełny miesiąc ale...w końcu jest. Mój wywiad w ...

sobota, 25 lipca 2026

Oś czasu czyli jak daleko jesteśmy względem Hugo i historii realnej i co się odjaniepawliło w międzyczasie

Siemanko, kochani! Witajcie w kolejnym moim wpisie w tej naszej wakacyjnej serii. Dziś opowiemy sobie jak daleko jesteśmy w moim uniwersum względem Hugo i historii realnej, co zmieniłam, co zostawiłam, co usunęłam... 
Jak to się mówi "zasady są po to żeby je łamać", nie? 😉

No to co? Zaczynamy? 🙂

Zaczynamy naszą akcję chronologicznie 8 grudnia 2024, Ginewra tydzień wcześniej skończyła dwadzieścia jeden lat, katedra się otwiera ponownie po pożarze...perfekcyjny setting na pierwszy dorosły wyjazd, co? 
Szybciutko jednak bo już pod koniec pierwszych sześciu stron przenosimy się do 1482. Szósty stycznia, święto trzech króli...i błaznów. Pod pałac sprawiedliwości. Jeszcze brzmi znajomo, prawda? ;)
Tam Ginewra napotyka pewnego...ekhem...poetę. ;)
Następnie z nowym towarzyszem (niedoli...) próbuje się kierować pod katedrę. Co oczywiście idzie...wolno, bo z przystankami. (Ginny nie jest dobra w kierowaniu się prosto do celu, nie...). Po drodze zahacza o pewnego wysokiego "rebela" głośno wyrażającego swoje...ekhem...niezadowolenie, potem mamy kozę i tamburyn...a potem ląduje Ginny w kamienicy naprzeciwko. Ostatecznie w katedrze ląduje dopiero w rozdziale proszę ja was trzecim...i to w jego połowie!
Następnie podkuszona dźwiękiem dzwonów idzie na dzwonnicę, a potem w ogóle czmycha na plac Greve.  
Potem lata "Od Annasza do Kajfasza" po całym Paryżu...aż do rozdziału 14, gdzie ląduje z całą ekipą w Roinville. A potem w Gandawie- już w roku 1483. A potem w Reims... Do Paryża wracają ostatecznie w  połowie rozdziału szesnastego. 
Jednak już w pewnym momencie rozdziału osiemnastego zmykają znowu do Roinville na jakiś czas. 
Potem znowu są w Paryżu ale już pod koniec roku- na wrzesień 1483 wyruszają do Saint-Germain, Poissy i Meulan. Tam bytują jakiś czas, wracają jednak krótko przed gwiazdką. 
A w styczniu 1484 wyjechali oczywiście do Tours. Zasiedzieli się tam...konkretnie. Po drodze powrotnej zahaczyli jeszcze także o Loches. 
Dwudziestego czwartego września rodzi się Elena. 
Król Ludwik XI żegna się ze światem u mnie trochę później bo dopiero w marcu 1485, toteż koronacja Karola odbywa się dopiero w kwietniu 1486. 
Po powrocie z Reims tydzień później znowu zasiedzieli  się w Paryżu jakiś czas. Dziesiątego czerwca Quasimodo wziął ślub z Klarą a czternastego grudnia Esmeralda z Matthieu. 
A w roku następnym, tysiąc czterysta osiemdziesiątym siódmym...właściwie na większość roku wybyli! I to w dalekie strony, do Polski. 
A jak dotarli w połowie grudnia... to oczywiście nie mogli się zasiedzieć długo bo potem wyjechali, krótko po wigilii, na planowany remont Amboise. Dotarli tam przed nowym rokiem.
W teorii miało być to szybkie, jednak  i tam nie zasiedzieli się znowu długo ...bo Ludwik Orleański. Karol zechciał wpaść do kuzyna do Blois, które przecież było po drodze! Ale Ludwik jak to Ludwik wyciągnął Karola na pielgrzymkę/ wizytę u siostry. Z tej wizyty Karol wrócił dopiero na początku nowego 1488 roku. Co wcale nie oznacza że było spokojnie! 
W rozdziale 42 zaczynamy rok 1489. Tam też się działo, kochani! Oj działo się! Ale właściwie przez ten rok przelecieliśmy w fabule szybko i płynnie jak się dowiecie później. ;)
A potem mamy rok 1490.  I remont Luwru z powodu którego Karol czasowo...zmienił adres, choć nie na Amboise bo tam też trwał remont... ;)
Lata 90 XV wieku były w ogóle dość...szalone, bo nasza ferajna kręciła się między Italią,  Francją a...Indiami!  
Za to jedna z ważniejszych rzeczy która się NIE wydarzyła w fabule to ślub Karola z Anną Bretońską. Powiedzmy że pod moją klawiaturą porzucił ten pomysł na rzecz ślubu z historyczną narzeczoną- Małgorzatą Flandryjską, który choć nie opisałam go w fabule (przynajmniej nie w 1 drafcie, może zrobię to w 2-3) wydarzył się w 1492 roku.
Za to lata 1500+ to już jest...wolna amerykanka na pełnej i lecą tak szybko że nawet się nie zorientujecie kiedy zamiast 1500 będziecie już w 1521 bo po drodze tyle się zadziało! ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Powered By Blogger

blog o tytule "Na wózku inwalidzkim przez świat po raz 2" czyli życie i świat oczami osoby niepełnosprawnej,czyli moimi

Szukaj na tym blogu

Lubię

  • Bruno Pelletier
  • Daniel Lavoie
  • Francja
  • Garou
  • Helene Segara
  • Julie Zenatti
  • Kanada
  • Katedra Marii Panny w Paryżu
  • Luck Mervil
  • Montreal
  • Musical "Notre Dame De Paris"
  • muzyka
  • Muzyka Francuska
  • Paryż
  • Patrick Fiori
  • podróże