Siemanko, kochani! Witajcie w kolejnym moim wpisie w tej naszej wakacyjnej serii. Dziś opowiemy sobie jak daleko jesteśmy w moim uniwersum względem Hugo i historii realnej, co zmieniłam, co zostawiłam, co usunęłam...
Jak to się mówi "zasady są po to żeby je łamać", nie? 😉
No to co? Zaczynamy? 🙂
Zaczynamy naszą akcję chronologicznie 8 grudnia 2024, Ginewra tydzień wcześniej skończyła dwadzieścia jeden lat, katedra się otwiera ponownie po pożarze...perfekcyjny setting na pierwszy dorosły wyjazd, co?
Szybciutko jednak bo już pod koniec pierwszych sześciu stron przenosimy się do 1482. Szósty stycznia, święto trzech króli...i błaznów. Pod pałac sprawiedliwości. Jeszcze brzmi znajomo, prawda? ;)
Tam Ginewra napotyka pewnego...ekhem...poetę. ;)
Następnie z nowym towarzyszem (niedoli...) próbuje się kierować pod katedrę. Co oczywiście idzie...wolno, bo z przystankami. (Ginny nie jest dobra w kierowaniu się prosto do celu, nie...). Po drodze zahacza o pewnego wysokiego "rebela" głośno wyrażającego swoje...ekhem...niezadowolenie, potem mamy kozę i tamburyn...a potem ląduje Ginny w kamienicy naprzeciwko. Ostatecznie w katedrze ląduje dopiero w rozdziale proszę ja was trzecim...i to w jego połowie!
Następnie podkuszona dźwiękiem dzwonów idzie na dzwonnicę, a potem w ogóle czmycha na plac Greve.
Potem lata "Od Annasza do Kajfasza" po całym Paryżu...aż do rozdziału 14, gdzie ląduje z całą ekipą w Roinville. A potem w Gandawie- już w roku 1483. A potem w Reims... Do Paryża wracają ostatecznie w połowie rozdziału szesnastego.
Jednak już w pewnym momencie rozdziału osiemnastego zmykają znowu do Roinville na jakiś czas.
Potem znowu są w Paryżu ale już pod koniec roku- na wrzesień 1483 wyruszają do Saint-Germain, Poissy i Meulan. Tam bytują jakiś czas, wracają jednak krótko przed gwiazdką.
A w styczniu 1484 wyjechali oczywiście do Tours. Zasiedzieli się tam...konkretnie. Po drodze powrotnej zahaczyli jeszcze także o Loches.
Dwudziestego czwartego września rodzi się Elena.
Król Ludwik XI żegna się ze światem u mnie trochę później bo dopiero w marcu 1485, toteż koronacja Karola odbywa się dopiero w kwietniu 1486.
Po powrocie z Reims tydzień później znowu zasiedzieli się w Paryżu jakiś czas. Dziesiątego czerwca Quasimodo wziął ślub z Klarą a czternastego grudnia Esmeralda z Matthieu.
A w roku następnym, tysiąc czterysta osiemdziesiątym siódmym...właściwie na większość roku wybyli! I to w dalekie strony, do Polski.
A jak dotarli w połowie grudnia... to oczywiście nie mogli się zasiedzieć długo bo potem wyjechali, krótko po wigilii, na planowany remont Amboise. Dotarli tam przed nowym rokiem.
W teorii miało być to szybkie, jednak i tam nie zasiedzieli się znowu długo ...bo Ludwik Orleański. Karol zechciał wpaść do kuzyna do Blois, które przecież było po drodze! Ale Ludwik jak to Ludwik wyciągnął Karola na pielgrzymkę/ wizytę u siostry. Z tej wizyty Karol wrócił dopiero na początku nowego 1488 roku. Co wcale nie oznacza że było spokojnie!
W rozdziale 42 zaczynamy rok 1489. Tam też się działo, kochani! Oj działo się! Ale właściwie przez ten rok przelecieliśmy w fabule szybko i płynnie jak się dowiecie później. ;)
A potem mamy rok 1490. I remont Luwru z powodu którego Karol czasowo...zmienił adres, choć nie na Amboise bo tam też trwał remont... ;)
Lata 90 XV wieku były w ogóle dość...szalone, bo nasza ferajna kręciła się między Italią, Francją a...Indiami!
Za to jedna z ważniejszych rzeczy która się NIE wydarzyła w fabule to ślub Karola z Anną Bretońską. Powiedzmy że pod moją klawiaturą porzucił ten pomysł na rzecz ślubu z historyczną narzeczoną- Małgorzatą Flandryjską, który choć nie opisałam go w fabule (przynajmniej nie w 1 drafcie, może zrobię to w 2-3) wydarzył się w 1492 roku.
Za to lata 1500+ to już jest...wolna amerykanka na pełnej i lecą tak szybko że nawet się nie zorientujecie kiedy zamiast 1500 będziecie już w 1521 bo po drodze tyle się zadziało! ;)
Dziś bloga widziało
W końcu jest!
No cześć. Zajęło to słuchajcie strasznie dużo czasu, nawet więcej niż ja sama myślałam, bo pełny miesiąc ale...w końcu jest. Mój wywiad w ...
-
Witam moi kochani. Dziś zajmiemy się tematem,którym już co prawda zajmowały się zagraniczne (chyba głównie francuskie) media.Ale uznałam, że...
-
Witajcie, kochani. Zbliżamy się powoli ku końcowi pierwszego miesiąca nowego roku. Mam nadzieję że ten rok zaczął się dla was dobrze. Dla ...
-
Kochani, nie wiem jak, ale kompletnie zapomniałam napisać wam o premierze swojej dziewiątej powieści w dzień faktycznej premiery, która był...
sobota, 25 lipca 2026
Oś czasu czyli jak daleko jesteśmy względem Hugo i historii realnej i co się odjaniepawliło w międzyczasie
sobota, 18 lipca 2026
W co ubieram swoich bohaterów czyli moda i słowniczek pojęć.
Siemanko kochani. Kolejny wpis w naszej wakacyjnej serii postów! ;)
Jak już pewnie zauważyliście tyle rozpisujemy się o moich bohaterach... Ale przecież nie latają na golasa i na boso! Uznałam więc za stosowne rozpisać w co są ubrani przez całą sagę. Choć przyznaję się bez bicia- Nie polegam 1:1 na modzie epoki, tu i ówdzie zmieniam.
Moda damska to u mnie oczywiście suknie. Jest to mieszanka renesansu z różnych krajów (Francja, Błochy, Niemcy)+ Romski sznyt+ stylizowane nieco na Disney'a/bajkowe.
Nie będę wam tu wszystkiego opisywać oczywiście, po prostu wam je tu wrzucę.
U Panów jest...trochę bardziej klasycznie.
- Giezło (Cotte / Chainse) – podstawowa, długa koszula spodnia z lnu lub konopi.
- Surcot (Suckenia) – wierzchnia tunika nakładana na giezło, często bez rękawów lub z rozcięciami, ukazująca droższy materiał spodu.
- Pourpoint (Dublet) – pikowana, krótka kurtka zapinana na guziki. Początkowo noszona pod zbroję, później stała się głównym elementem stroju codziennego.
- Houppelande – długa, obszerna szata wierzchnia z bardzo szerokimi rękawami (w kształcie skrzydeł) i wysokim kołnierzem, szyta z aksamitu lub brokatu.
- Nogawice (Chausses) – wełniane spodnie w formie dwóch oddzielnych nogawek, przywiązywane tasiemkami do pourpointu lub pasa.
- Chaperon – charakterystyczne nakrycie głowy z długim ogonem (liripipe), owijane wokół głowy na różne sposoby.
- Poulaines (Buty krakowskie) – skórzane buty o nienaturalnie długich, spiczastych czubkach, popularne wśród francuskiej szlachty.
- Koszula (Chemise) – biała, lniana lub jedwabna, mocno marszczona, z widocznymi, dekorowanymi mankietami i kołnierzem.
- Dublet (Pourpoint) – dopasowany kaftan usztywniany fiszbinami lub poduszeczkami (tzw. "brzuch gęsi"), często z nacięciami (slashing), przez które wyciągano materiał koszuli.
- Jerkin (Sayan) – bezrękawnik lub kaftan z krótkimi rękawkami, zakładany na dublet.
- Haut-de-chausses (Bufiaste spodnie) – krótkie, mocno wypchane spodnie sięgające ud, ozdobione pasami materiału.
- Bas-de-chausses – obcisłe pończochy jedwabne lub wełniane, naciągane na nogi i łączone ze spodniami bufiastymi.
- Krezza (Fraise) – okrągły, sztywny, plisowany kołnierz z białego lnu lub koronki, otaczający całą szyję.
- Mantyka / Schaube – krótki, luźny płaszcz z szerokim kołnierzem, często podbity futrem, zarzucany na ramiona.
- Toque – płaski, aksamitny beret ozdobiony piórami, perłami lub broszkami.
Choć czasami moi bohaterowie nie wszystko zawsze mają na sobie bo...cóż, przygody są ważniejsze, prawda? ;)
sobota, 11 lipca 2026
Zdrobnienia czyli jak do moich bohaterów zwracają się najbliżsi
Witajcie, kochani! Kolejny wpis z serii naszej wakacyjnej. Dziś omówimy sobie...zdrobnienia, bo jeśli myślicie sobie że moi bohaterowie zwracają się do siebie cały czas sztywno tytułami to się mylicie. Zdrabniają aż miło.
Na pierwszy ogień weźmiemy Ludwika Orleańskiego bo, uwierzcie albo nie, u mnie ten chłop ma tego najwięcej!
Karol VIII, nasz życzliwiec, najczęściej nazywa kuzyna familiarine, zdrobniale...po prostu Lou. Czasem wlatuje też Lutz i pamięć o Kliwijskich korzeniach kuzyna...ale Karol nie wymyślił tego sam. to akurat podłapał. ;)
Żona, Elena, nazywa go Lashem. Prosto, krótko, na temat, prawda?
A więc spytacie pewnie od kogo ten Lutz? Od rodziny rzecz jasna! Siostrzeńcy, siostra, rodzina w Kleve... nawet Maksymilian Habsburg z którym Ludwik jest spokrewniony (choć on akurat cieszy się z wizyt kuzyna z Orleanu najmniej).
A jego stara niania nazywa go Lowieke. I to przy ludziach, co jednak wybitnie mu nie przeszkadza mimo że jest już dorosłym księciem.
Dalej- Elena. Tu zdrobnienie jest tylko jedno- Elenka, użyte przez Ludwika.
Małgorzaty- obie- i Flandryjska i z Angouleme- panowie lubią je zdrabniać do "Gosi" i "Małgosi".
Franciszek z Angouleme- tak, on też doczekał się zdrobnień, bo dzięki Ludwikowi chwała Bogu nie ma tak rozdmuchanego Ego! ;).
Zdrabniają go najczęściej "Franiu", "Franek". Klasycznie, prawda? ;)
Esmeralda- najczęściej jest po prostu...Esme.
Sibella- Żonę Clopin zdrabnia dwojako- Bella, albo Mia Bella. Tak samo Karol- najczęściej jest po prostu...Ciocia Bella.
Fleur de Lys najczęściej jawi nam się w tekście krótko jako...Fleur. Po prostu pierwsza część imienia.
A Ludwik Karol... Ludwik Karol, Delfin Francji przez rodzinę nazywany jest...Lulkiem.
sobota, 4 lipca 2026
Jaki mały ten świat czyli moja gęsta sieć powiązań między postaciowych
Siemanko kochani! Wakacje sobie lecą spokojniutko więc my lecimy dalej z naszą serią wpisów przebitek z tego mojego wielgachnego projektu co to mnie tak jara! A słuchajcie, dzisiaj temat równie wielki. Jak już się zorientowaliście- mam bardzo dużo postaci- od Hugo, Historyczne, Moje OC... i zdecydowana większość z nich jest ze sobą powiązana...czasem na więcej niż jeden sposób. ;)
Nie jestem pewna czy serwery uciągną tak wielką siatę połączeń ale postaramy się, prawda? ;)
Główne shipy mamy już omówione więc zajmiemy się relacjami innymi niż romantyczne.
Z takich zmienionych relacji na pewno jest relacja Clopina z Febusem. U Hugo pamiętamy jak to wyglądało. U mnie (może dzięki podróżom w czasie Ginny i efektowi motyla) panowie się...przyjaźnią.
dalej- Clopin zaprzyjaźnia się też z Fleur i kobietami z jej otoczenia.
Zna się również z pewnym wicehrabią.
Dość szybko i przewrotnie poznaje się także i zaprzyjaźnia z Delfinem Karolem, późniejszym Karolem VIII Życzliwym.
Dlatego też wciąga na dwór Esmeraldę, Sibellę i...Quasimodo, który w moim headcanonie jest jego i Sibelli synem.
tam robią sobie zarówno przyjaciół jak i zaciekłych wrogów którzy później planują im popsuć szyki.
Z Frollo relacja Clopina pozostaje...niejednoznaczna. Raz się godzą, potem już nie chcą się mordować...ale dalej miłością wielką do siebie nie pałają. Raczej nastąpił pakt o wzajemnej nieagresji.
Z Esmeraldy i Fleur zrobiłam przyjaciółki. Spytacie jak? Połączyło je...hobby, szycie. (I to że Esmeralda u mnie nie smali cholewek do Febusa ;).
Cała paczka poznała też oczywiście resztę rodziny królewskiej i związanych z nią ludzi. Z jednymi się polubili, z innymi...niekoniecznie.
Ich najbliższymi sojusznikami poza Karolem zostali Ludwik i Joanna- choć każde na swój sposób, wiadomo. ;)
Poznali jednak także monarchów z innych krajów- Maksymiliana Habsburga, Annę Bretońśką, Henryka VIII Tudora, Jana II z Kleve i wielu wielu innych.
Clopin musiał także wykorzystywać swój urok osobisty żeby zjednać sobie...dzieci. Z różnym skutkiem.
Za to Ludwik i jego relacje z jego podwładnymi w Chatelet czy parlamencie paryskim skutek mają jeden. I przeważnie jest to jego kurwica...
Za to Luter...Luter w przeciwieństwie do Erazma z Rotterdamu wkurwia wszystkich równo.
I to nawet nie swoimi tezami! Tym że jazdaka w narzeczu od którego Ludwikowi krwawią uszy i pizga młotkiem.
Leonardo da Vinci przybył na zaproszenie...jak zwykle sześć lat spóźniony!
Więc jak widzicie- te cztery światy: Katedry i podziemia, Salonów, postaci historycznych i moich OC łączą się...nadspodziewanie płynnie...póki nikt nikogo nie wkurwia. ;)
blog o tytule "Na wózku inwalidzkim przez świat po raz 2" czyli życie i świat oczami osoby niepełnosprawnej,czyli moimi
Szukaj na tym blogu
O mnie
Lubię
- Bruno Pelletier
- Daniel Lavoie
- Francja
- Garou
- Helene Segara
- Julie Zenatti
- Kanada
- Katedra Marii Panny w Paryżu
- Luck Mervil
- Montreal
- Musical "Notre Dame De Paris"
- muzyka
- Muzyka Francuska
- Paryż
- Patrick Fiori
- podróże