Witajcie kochani. Dziś przychodzę do was podzielić się informacjami o mojej drugiej powieści, którą wydałam już ponad miesiąc temu.
Tytuł to "Szukając siebie"
Okładka prezentuje się w ten sposób
A tak brzmi streszczenie: "Niezwykła opowieść o
poszukiwaniu siebie.
Główny
bohater, z pochodzenia Kanadyjczyk, jest od dawna w posiadaniu
pewnego sygnetu, rodzinnej pamiątki odziedziczonej po babci. Nigdy
nie zagłębiał się w historię owego pierścienia, aż do pewnego
dnia.
Odkrycie
całej prawdy jednak nie może przyjść tak łatwo. Mężczyzna musi
przeżyć wiele przygód, wykazać się wieloma cechami oraz spełnić
wiele innych kryteriów aby poznać całą historię i ostatecznie
odnaleźć siebie. Jednak nie będzie zmuszony dochodzić to tego
sam.
Pomagać
mu będą wierni przyjaciele, ci których zna od dawna jak i
Ci,których pozna w trakcie tej żmudnej drogi. Kto wie, może poza
znalezieniem siebie znajdzie również i miłość, która przyjdzie
do niego z najmniej oczekiwanego kierunku?"
Na dziś to byłoby na tyle, jednak zapraszam was za miesiąc lub dwa, wtedy wrzucę tu informacje o trzeciej powieści, której premierę planuję na styczeń 2024 roku. :)
Witajcie. Dzisiaj chciałabym zaprezentować wam pewną recenzję, którą otrzymałam od życzliwej osoby jeszcze przed oficjalną premierą mojej książki. "Droga Pisarko (bo po przeczytaniu Twojego dzieła myślę, że z pełną świadomością mogę Cię tak nazwać.) Nie wiem od czego zacząć...chyba najlepsze będzie GRATULUJĘ! Hmmm muszę przyznać, że jestem zaskoczona, że udało Ci się utrzymać czytelnika w ciekawości przy tak długiej powieści…! Przede wszystkim na pochwałę zasługuję również to, jak zbudowałaś postaci w swej książce, namalowałaś naprawdę piękne obrazy i wnętrza i zewnętrza. Jak już przy pięknie – to ile serca włożyłaś w oddanie miłości, którą opisywałaś – chapeau bas!!! W ogóle mam wrażenie, że z każdym rozdziałem rozkręcałaś się, coraz bardziej… Głębia uczuć, z jakimi pisałaś jest fenomenalna... -Historia z piórkiem w bardzo ciekawy sposób rozpala ciekawość CO dalej? - Bardzo ciekawy opis postaci. - Super, że w tak ciekawy sposób przedstawiłaś Wrześnię. - Bardzo fajnie zbudowałaś nastrój w momencie rozmowy Pameli z Piotrem o zaręczynach, kiedy reszta się o tym dowiedziała. - To, w jaki sposób przedstawiasz szacunek ze strony Piotra dla kobiet tak właśnie powinno być. - Ciekawe przejście narracji w szóstym rozdziale z niej na niego. - W rozdziale dwunastym ciekawie przedstawiłaś wrażliwość bohatera przy śpiącej Felicii. - Rozdział piętnasty; no tu już sceny na romansidło do kin, oczywiście w pozytywnym znaczeniu. - Rozdział osiemnasty- emocje, emocje, emocje – cała paleta barw uczuć. - Rozdział dwudziesty – cukierkowo, aż uśmiech sam pcha się na usta. - Rozdział dwudziesty pierwszy – fajne przejście do narracji Felicii. - „Wielka ,piękna, biała karoca ze złotymi i liliowymi zdobieniami” , Myślałem o sześciu, najlepiej klaczach, i nie mogą być białe, bo to jest już przereklamowane. Myślałem o klaczach maści kasztanowatej – ładniutka:) - Rozdział dwudziesty piąty i już chce mi się jeść. -"- Pierre, mój ty kaczorku". - Piórka na ślubie… bardzo ciekawy pomysł, pełen takiej subtelnej delikatności, symboliki Isabelle, super. -No właśnie… po co ludzie tak komplikują życie – wystarczy po prostu ze sobą rozmawiać, myślę, że to też jedno z przesłań Twojej książki. - Fenomenalny pomysł na spotkanie Isabelle z Piotrem, rozmowa o krzyżyku… wyższa szkoła jazdy, ogromna wrażliwość. -Alternatywna rzeczywistość – nie no i znów „czapki z głów” bardzo oryginalny pomysł, niewiarygodne w jaki fascynujący sposób przedstawiłaś spotkanie z „duchem”. -Piszesz w pewnym momencie o „efekcie wow” – taki właśnie robi Twoja książka. - Suknia ślubna – po takim opisie, widzę ją po prostu przed oczami. -Lucette i jej wewnętrzna przemiana – bardzo dobry pomysł. -Miłość będzie rosła jak zielona dolina – mega dobre porównanie. -I „wykorzystałaś” Sokratesa, no proszę. Tak , jak napisałam na początku – uważam, że „im dalej w las, tym ciekawiej. To była naprawdę świetna przygoda! Naprawdę masz talent."
Witajcie kochani. Dziś chciałam wam przedstawić moich bohaterów i pokazać wam, jak mniej więcej ja ich sobie wyobrażałam w mojej głowie. Oczywiście nie znaczy to, że wy nie możecie ich sobie wyobrazić inaczej. To jest po prostu taki pogląd na to, co mniej więcej ja chciałam przedstawić. Zdjęcia tego, jak wyglądaliby moi bohaterowie, gdyby byli postaciami realnymi wykreowałam za pomocą sztucznej inteligencji, a dokładnie za pomocą strony internetowej https://stablediffusionweb.com/#google_vignette. No to co? Lecimy? :)
Arcadius Lat: 53
Brigitte Lat: 40
Cecil Lat: 57
Emile Lat: 48
Felicia Lat: 27
Giselle Lat: 53
Isabelle Zmarła, wiek w chwili śmierci: około 23 lat.
Lucette Lat: 30
Lynx Lat: 47
Odette Lat: niecałe 19
Olivier lat: 53
Pamela Lat: niecałe 16
Pola Lat: 40
I takim oto sposobem zapoznaliście się z grubsza z bohaterami mojej historii. Następny wpis będzie poświęcony moim inspiracjom w procesie twórczym, będzie to opublikowana
Playlista piosenek, których słuchałam podczas pracy nad książką, którą po prostu wam tu opublikuje (poszczególne piosenki) lub wrzucę link do całości na youtube.
Do następnego, cześć i czołem.
Dobry wieczór kochani. Dziś w ramach dalszej małej autopromocji chciałam pokazać wam kilka fragmentów mojej autorskiej, debiutanckiej powieści. Będą to dokładnie trzy fragmenty pokazujące trzy aspekty tej powieści.
Fragment pierwszy:
"Z rozmyślań po chwili wyrwał mnie głos Felicii.
— Hej Pierre. Ja muszę Ci coś powiedzieć.
— Hm? A o co chodzi? — Zainteresowałem się tym, co moja przyjaciółka ma mi do powiedzenia właśnie w tym momencie. Czekałem więc na to, aż powie mi coś więcej, jednak ona znów na chwilę zamilkła. Wzbierały w niej emocje… W końcu ponownie odezwała się
— No bo widzisz… znaczy ja… –Felicia wzięła głęboki oddech i zaczęła spokojnie mówić dalej — Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie? — Zapytała mnie po chwili
— Oczywiście, że pamiętam nasze pierwsze spotkanie, ale dlaczego pytasz? — Zapytałem po chwili przyjaciółkę. Ona tylko przełknęła ślinę i mówiła dalej
— Byłam bardzo podekscytowana tą sesją nagraniową, A kiedy Cię zobaczyłam moje serce zaczęło bić o wiele szybciej niż normalnie, potem zaczęłam cię poznawać i coraz bardziej w tobie zadurzać, wmawiałam sobie że to nic takiego poza tym byliśmy oboje w związkach i czułam się dziwnie z tymi uczuciami ale już tak nie mogę.
W czasie, kiedy moja przyjaciółka mówiła, moje zdziwienie coraz bardziej narastało. W końcu zapytałem ją
— Co masz na myśli?*
Ona znów przez chwilę zawahała się po czym odpowiedziała mi
— Pierre, ja zakochałam się w tobie od pierwszej chwili, gdy cię zobaczyłam. Naprawdę cię kocham, ale rozumiem, że teraz nie jest najlepszy czas na takie rzeczy, ponieważ niedawno przeżyłeś zerwanie zaręczyn i prawdopodobnie musisz przemyśleć wszystko, co ode mnie teraz usłyszałeś, ale zawsze będę czekać na ciebie i na to, że być może powiesz „kocham cię”.
Fragment drugi:
"– Tak, to prawda. Obecnie Lucette jest moją
narzeczoną.– powiedział uśmiechnięty. „Z tego, co
wiem to ona ma teraz jakoś z 30 lat„ pomyślałam.
– Naprawdę?! Kiedy to się wydarzyło?! A co
najważniejsze czemu jeszcze nic o tym nie wiem?!–
nagle odezwał się szczęśliwy ale i trochę zdziwiony
Emile.
– Zaręczyliśmy się rok temu. Chciałem wam
powiedzieć kiedy wszyscy bylibyśmy razem ale
wcześniej nie było jakoś takiej właśnie okazji.–
powiedział troszkę zmieszany Pierre.
– No to gratulację Pierre!– krzyknął Emile czym
zwrócił „niechcący” uwagę całej reszty ekipy.
– Co się stało? Dlaczego tak krzyczycie?– zapytała
przejęta Pola, a tuż za nią stała reszta i nam się
przyglądała.
– A nic, tylko gratulowałem naszemu Piotrusiowi
jego zaręczyn które miały miejsce rok temu.–
powiedział spokojnie Emile."
Fragment trzeci:
"A co gorsza, miałem wrażenie, że po tym ,jak otrzymałem tę wiadomość, mogło być już tylko gorzej. Przez następne kilka minut siedziałem i modliłem się w duchu, aby to wszystko okazało się jedną wielką pomyłką. Po chwili jednak mój telefon znów się odezwał. Tym razem była to wiadomość tekstowa. Jeszcze nie spojrzałem, kto do mnie napisał, a już wiedziałem, że to wszystko jednak nie jest tylko koszmarną pomyłką, albo snem. Po chwili w końcu przemogłem się aby spojrzeć na ekran mojego telefonu. Okazało się, że to Lucette w końcu wysłała mi wiadomość. Bardzo się bałem wejść i sprawdzić, co jest tam napisane, ale wiedziałem, że muszę to zrobić. Otworzyłem więc wiadomość niepewnym ruchem, ale to, co tam zobaczyłem już całkowicie wybiło mnie z rytmu. Było tam napisane wielkimi literami " Zrywam zaręczyny. Jeśli musisz wiedzieć, dlaczego to powód jest prosty, znudziłeś mi się. Nie kontaktuj się ze mną już nigdy więcej." Kiedy skończyłem czytać ostatnie słowa wiadomości po prostu wypuściłem telefon z ręki. Po chwili poczułem jak puszczają mi nerwy i jak po moich policzkach lecą łzy."
Fragment czwarty: "– Pam, możemy pogadać w cztery oczy? –Jasne, Piotruś, chodźmy na krótki spacer.– odpowiedziałam mu, po czym zaczęliśmy kierować się do drzwi. Postanowiliśmy po prostu przejść się po naszym osiedlu. Mój towarzysz przez dłuższą chwilę nic nie mówił. – To o czym chciałeś pogadać?– zapytałam w końcu przyjaciela już nieco zmartwiona – Ja...może to głupie, ale mam złe przeczucia.– odpowiedział mi Pierre – To znaczy? Co masz na myśli?– zapytałam lekko poddenerwowana słowami przyjaciela – Sam nie wiem...mam złe przeczucia jeżeli chodzi o Lucette, ale nie wiem, dlaczego.‒odparł znów zielonooki, nie patrząc jednak na mnie – Złe przeczucia, jeżeli chodzi o twoją narzeczoną?– powtórzyłam za nim, aby upewnić się, że się nie przesłyszałam. On tylko przytaknął na moje słowa. Bardzo zmartwiłam się tym, co powiedział mój przyjaciel, bo nie bardzo wiedziałam, o co może chodzić. Jednak postanowiłam sobie tym nie zaprzątać głowy, dopóki nie działo się nic bardzo złego. Wróciliśmy więc do domu. Po powrocie Giselle powiedziała do mnie – Pam, myślę, że powinnaś zobaczyć, co znalazłam w twoim pokoju. – Co znalazłaś?–zapytałam przyjaciółkę zaintrygowana, na co ona otworzyła dłoń, do tej pory zaciśniętą lekko w pięść. W ręce trzymała średniej wielkości...piórko. Jednak nie było ono kolorowe, jak wszystkie, które ja znajdowałam do tej pory. To konkretne pióro było czarne. Giselle powiedziała po chwili – Pojawiło się w twoim pokoju zaraz po tym, jak wyszliście z mieszkania. Zaciekawiło mnie to, bo kolejne piórko w tak krótkim odstępie czasu od poprzedniego jeszcze mi się nie zdarzyło. Postanowiłam poszukać odpowiedzi w Internecie. Natychmiast pognałam do swojego pokoju po laptopa, wróciwszy z urządzeniem do salonu, usiadłam na kanapie pomiędzy Emilem a Piotrkiem. Natychmiast zaczęłam szukać w Internecie informacji o symbolice pióra i koloru czarnego. Znalazłam parę informacji, jednak nie bardzo wiedziałam, jak połączyć je z przeczuciami Pierre'a, podejrzewałam jednak, że ma to ze sobą jakiś związek. Cała reszta towarzystwa była zajęta rozmową, tymczasem ja szukałam dalej dokładniejszych informacji, jak połączyć w całość wszystkie ostatnie wydarzenia. Nawet nie zauważyłam, a z wczesnych godzin porannych zrobiło się już południe. Pierre w pewnym momencie zagadnął do mnie – Pam, już od dobrych trzech godzin patrzysz w ten ekran. Może zajmiesz się czymś innym? Ja go jednak nie słuchałam. Wydawało mi się, że tym razem z tym piórkiem chodzi o co innego niż wcześniej. Teraz nie tylko Pierre miał złe przeczucia, lecz ja również zaczynałam je mieć. Wydawało mi się, że tym razem to pióro jest złym omenem...bardzo złym omenem. Kolejne informacje, które znajdowałam były coraz to gorsze."
Takie cztery fragmenty dla was kochani wybrałam. Następnym razem będą to już nie fragmenty ale co bardziej intrygujące cytaty. Do następnego cześć i czołem.
Dobry wieczór kochani. W dzisiejszym poście na blogu postanowiłam w ramach promocji mojej książki podzielić się z wami jej tytułem, okładką, streszczeniem. Jesteście gotowi?
A więc tytuł to " Montrealski sen na jawie".
Tak wygląda okładka
A tak oto prezentuje się streszczenie : "Powieść przenosząca czytelnika w subtelny i tajemniczy świat. Opowiedziana historia przedstawia losy młodej dziewczyny Pameli, która niespodziewanie dostaje szansę spotkania ze swym idolem. Okazuje się, że ich światy łączą się w zaskakującą całość. Powieść ukazuje przygody osób, pozornie niemających ze sobą nic wspólnego. Każdy rozdział otwiera nowe drzwi, w ciekawy sposób nawiązując do całości."
Na dziś to byłoby na tyle. Jeśli będziecie chcieli to zrobię więcej postów. Może macie jakieś pytania o powieść? Chętnie odpowiem. Skromnie zachęcam do kupna i czytania :). Do następnego, pa.
Witajcie, kochani. Postanowiłam w ramach opowiedzenia wam nieco o mojej autorskiej powieści wrzucić na bloga grafiki przedstawiające przedmioty, wokół których kręci się fabuła owej mojej twórczości. Możecie potraktować to jako mini-serię i poniekąd reklamę. W niedalekiej przyszłości postów o powieści będzie więcej. :)
Wiem, że blog od dawna był opuszczony. Wszystko dlatego, że zajęłam się innymi projektami. I dziś tymi projektami, a w zasadzie póki co jednym, przychodzę się pochwalić. Jakiś czas temu jako Self Publisher wydałam książkę w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero a wkrótce planuję wydać kolejne, napisanych mam już osiem. Zachęcam gorąco do wchodzenia w link, kupowania, czytania i wyrażania opinii albo na stronie książki na Ridero albo tu na blogu.
Dziś po dłuższej przerwie kolejny post na blogu. Tym razem znów udostępniam kolejną zbiórkę. https://www.siepomaga.pl/ania#skarbonki Opis zbiórki i wszystkie potrzebne informacje zawarte są w linku
Witajcie moi drodzy tą wieczorową porą. Dziś mam dla was ciekawostki o ikonie muzyki ubiegłego wieku...Po tytule chyba wielką tajemnicą nie będzie jeśli powiem, iż ikoną tą był ten Pan
Francis (Frank) Albert Sinatra...Ale zanim przejdziemy do ciekawostek to może najpierw kilka faktów biograficznych (mimo, że zagorzali melomani ich nie potrzebują bo je znają, ale młodszemu Pokoleniu wypada je przedstawić ;) ) Francis Albert Sinatra (ur. 12 grudnia1915 w Hoboken, zm. 14 maja1998 w Los Angeles) – amerykański piosenkarz i aktorfilmowy pochodzenia włoskiego, ze względu na swój status popularnie nazywany „The Voice”. Jego muzyka jest uznawana za ponadczasową, zaś on sam za najwybitniejszego amerykańskiego piosenkarza XX w. Szacowany nakład ze sprzedaży wszystkich jego wydawnictw na całym świecie wynosi ponad 150 milionów egzemplarzy, co czyni go jednym z artystów z największą liczbą sprzedanych albumów muzycznych w dziejach. Ale my może jednak zacznijmy od samego początku czyli od Narodzin Frania (Bo Francis i Frank to Po polsku Franciszek i Franuś...Franio...Czy jak tam zechcemy na niego mówić. Pozwólcie, że przez całą część tego wpisu poświęconą dzieciństwu naszego bohatera ja będę o nim pisać per "Franio")
No więc nasz Franio urodził się 12 grudnia (więc był zodiakalnym strzelcem,tak jak autorka tego bloga ;) ) 1915 r. w kamienicy przy 415 Monroe Street w Hoboken, New Jersey. Był jedynym dzieckiem włoskich imigrantów: Nataliny „Dolly” Garaventy (1896-1977) i pochodzącego z Sycylii Antonino Martino „Marty” Sinatry (1892-1969). Para pomimo sprzeciwu ze strony rodziny Garaventywzięła ślub w Walentynki 1913 r. i odnowiła przysięgę małżeńską w Jersey City w stanie New Jersey, Natalina pracowała jako położna, ale prowadziła także wraz z mężem tawernę. Antonio natomiast imał się różnych zajęć. Był kotlarzem, pracował w American Pencil Company, uprawiał boks i przez 24 lata pracował jako strażak w Hoboken Fire Department. Zdaniem biografisty Jamesa Kaplana Antonio był analfabetą (Ale ciężko stwierdzić to w 100% więc nie przyzwyczajajcie się za bardzo do tej informacji). Mały Franuś przyszedł na świat w następstwie porodu kleszczowego, który skutkował nieodwracalnymi ranami (po lewej stronie twarzy, ponadto perforacja błony bębenkowej,mimo której jednak karierę w muzyce zrobił). Ważący 6,1 kg (więc dość duży jak na noworodka) noworodek nie dawał oznak życia, a lekarz skoncentrował się na ratowaniu życia Nataliny, sądząc, że jej dziecko nie przeżyje. Wówczas matka Nataliny wzięła dziecko pod zimną wodę, dzięki czemu dziecko zaczęło oddychać. Te wydarzenia odcisnęły trwałe piętno na psychice Sinatry. Po latach powiedział swojej córce. Nancy, że był nazywany przez kolegów „człowiekiem z blizną”, chciał nawet pobić lekarza odpowiedzialnego za poród. Wyznał: „Nie myśleli o mnie, tylko o mojej matce. Po prostu mnie wyszarpali i odtrącili na bok"
Od wczesnych lat Sinatra przejawiał talent muzyczny. Miał zwyczaj siadać na pianinie i śpiewać dla klientów tawerny. Robił to także na ulicach miasta. Wyróżniał się na tle innych dzieci eleganckim ubraniem, o które dbała jego matka. W 1927 r. rodzina Sinatrów przeniosła się do trzypokojowego mieszkania na 705 Park Avenue, które znajdowało się w niemiecko-irlandzkiej dzielnicy. Sinatra nie lubił się uczyć, a w szkole był obiektem drwin ze strony innych uczniów ze względu na swoją wybuchowość. W 1928 r. za przerwanie szkolnego przedstawienia Kleopatra, podczas którego wypuścił gołębie, został usunięty ze szkoły. Na 15 urodziny otrzymał od wujka Domenico ukulele, jednak instrument niespecjalnie zainteresował nastolatka. Wolał słuchać radia Atwater Kent, a szczególnie swojej ulubionej piosenki Oh! How I Hate to Get Up in the Morning, napisanej przez Irvinga Berlina. Interesował się big-bandami. Słuchał zwykle między innymi: Gene Austin, Rudy’ego Vallée, Russ’a Colombo czy Boba Eberly’ego, ale szczególną estymą darzył Binga Crosby’ego. Nie znał zapisów nutowych, a muzykę poznawał ze słuchu. W 1930 r. Sinatra pracował jako piosenkarz w jednym z lokali w Newy Jersey, gdzie jako wynagrodzenie otrzymywał papierosy i jedzenie. Dorabiał w lokalnej gazecie, pomagając w rozwożeniu gazet, a później był pracownikiem stoczni (bo w końcu każda wielka gwiazda od czegoś zaczynała). Dnia 28 stycznia 1931 r. Sinatra rozpoczął naukę w A.J. Demarest High School, ale uczęszczał do placówki tylko przez 47 dni. Nauczyciele uważali go za leniwego ucznia oraz awanturnika. Wprawdzie aby zadowolić rodziców został słuchaczem Drake Business School, ale nie ukończył tam edukacji
Dzięki znajomościom i wsparciu Dolly, Sinatra rozpoczął swoją karierę muzyczną. W połowie lat 30. występował w lokalnych klubach: Azov, The Cat’s Meow i The Comedy Club, a także stacji radiowej WAAT w Jersey City. W 1935 r. wraz ze znajomymi muzykami z grupy The Flashes (znani później m.in. jako The Hoboken Four) wystąpił w popularnym programie radiowym Major Bowes and His Original Amateur Hour. Muzycy wygrali głosowanie słuchaczy, zdobywając 40 tys. głosów i w nagrodę wzięli udział w trasie koncertowej po Kalifornii. W omawianym okresie Sinatra pobierał lekcje z zakresu elokucji od trenera wokalnego Johna Quinlana Jeden z członków grupy wspominał po latach, że przyjęli Sinatrę, gdyż miał samochód i mógł być ich kierowcą. Szybko jednak okazało się, że na koncertach to on przyciąga uwagę publiczności, co nie podobało się reszcie grupy. Na tym tle dochodziło nawet do pobić Sinatry.
Pod wpływem sugestii Bowesa młody piosenkarz odszedł z zespołu. W 1938 r., za wynagrodzenie w wysokości 15 dolarów tygodniowo, występował w klubie nocnym Rustic Cabin, w Englewood Cliffs, New Jersey. Występy Sinatry były nagrywane i emitowane w wielu miastach na obszarze USA. Według relacji świadków Sinatra był przekonany o tym, że zrobi wielką karierę i nie chciał słuchać ludzi, którzy krytykowali jego umiejętności wokalne. W 1939 r. popularny trębacz Harry James zaangażował Sinatrę do swojego zespołu Harry James Orchestra, oferując dwuletni kontrakt, opiewający na 75 dolarów tygodniowo. W repertuarze piosenkarza popularne były takie utwory jak: „My Buddy”, „Willow Weep for Me”, „It’s Funny to Everyone But Me”, „Here Comes the Night”, „On a Little Street in Singapore”, „Ciribiribin” czy „Every Day of My Life”. Chociaż piosenkarz niejednokrotnie zmagał się z problemami finansowymi to w listach do rodziców nie skarżył się. Wkrótce Tommy Dorsey zaproponował współpracę piosenkarzowi i lepsze warunki finansowe (125 dolarów tygodniowo). Sinatra zgodził się, bo nie odpowiadała mu pozycja w zespole Jamesa, z którego odszedł jesienią 1939 r. Z orkiestrą Dorseya wykonał ponad 80 nagrań w latach 1940–1942. Do najbardziej znanych należą: „I’ll Never Smile Again”, „Street of Dreams”, „There Are Such Things”, „Stardust”, „Let’s Get Away From It All” i „This Love of Mine”. Sinatra twierdził, że nauczył się kontroli oddechu dzięki obserwowaniu gry swojego mentora Dorseya. Wraz ze wzrostem popularności (W 1941 roku „Billboard” przyznał mu tytuł wokalisty roku) Sinatra stał się centralną postacią zespołu i zapragnął nagrywać piosenki jako solowy artysta. Dorsey zgodził się na to. W 1942 r. nagrał: „Night and Day”, „The Night We Called It a Day”, „The Song is You” i „Lamplighter’s Serenade”. Sukces Sinatry spowodował, że piosenkarz zdecydował się odejść z zespołu, na co nie chciał się zgodzić Dorsey. Było to wówczas wielkie wyzwanie, bo poza Bingiem Crosbym żaden wokalista solowy nie osiągnął spektakularnego sukcesu bez zespołu. Sinatra tak motywował swoją decyzję:
Przyczyną, dla której chciałem opuścić zespół Tommy’ego było to, że Crosby był numerem jeden. W otwartym polu, można by powiedzieć, byli bardzo dobrzy śpiewacy z orkiestrami. Bob Eberly (z Jimmym Dorseyem) był wspaniałym wokalistą. Pan Como (z Tedem Weemsem) jest takim wspaniałym śpiewakiem. Pomyślałem, że jeśli nie wykonam tego ruchu, jeden z nich zrobi to i będę musiał walczyć ze wszystkimi trzema, aby uzyskać pozycję.
Frank Sinatra
Amerykańskie media plotkowały, że gangster Willie Moretti groził śmiercią Dorseyowi, jeżeli ten nie spełni oczekiwań Sinatry. Ostatecznie dnia 8 września 1942 r., po wielomiesięcznych negocjacjach, piosenkarz opuścił zespół. Dorsey miał na odchodne powiedzieć Sinatrze: „mam nadzieję, że powinie ci się noga” (ta...super koledzy to ważna rzecz -_-) Ale nasz bohater poddać się nie zamierzał i już w Styczniu następnego roku szczęście się do Franka uśmiechnęło no i zaczęło się powoli rozkręcać coś co później było znane jako "Sinatromania"...Ale o tym doczytacie więcej na wikipedii. My teraz przejdźmy w końcu do tych ciekawostek bo ta notka będzie za długa 😅
4 razy był żonaty: Nancy Barbato (1939-1951), Ava Gardner (1951-1957), Mia Farrow (1966-1968), Barbara Marx (1976-do śmierci).
Po tym jak jego syn został porwany i porywacze zażądali kontaktu tylko z ulicznego automatu telefonicznego, zawsze ze sobą nosił monety dziesięciocentowe.
Podobno Frank Sinatra pochowany został z piersiówką whisky Jack Daniel’s.
W dniu śmierci Sinatry w Las Vegas pogaszono wszystkie światła, a to na znak, iż odszedł prawdziwy guru hazardu i król życia tego miasta.
Znał osobiście kolejnych prezydentów Stanów Zjednoczonych jacy urzędowali za życia artysty.
Przez całe życie za Sinatrą ciągnęło się pewne oskarżenie dotyczące jakoby jego kontaktów z mafią; według niektórych był on nawet pierwowzorem Johnny’ego Fontane z filmu kultowego – „Ojciec chrzestny”.
Frank Sinatra w filmie The Miracle of the Bells )wzruszający film o polskiej dziewczynie, przyszłej gwieździe Hollywood, która w czasie wojny musiała się ukrywać, bo nie chciała występować w faszystowskich filmach, a Frank Sinatra zagrał w filmie rolę księdza. Video zamieszczam poniżej) Posłuchajcie jak zaśpiewał zwrotkę utworu po polsku ( od 2 minuty)) z 1947 roku wykonuje piosenkę ever homeward, czyli angielską wersję starej polskiej piosenki pt. „Powrót” autorstwa Kazimierza Lubomirskiego. W tym samym roku nagrano tą piosenkę w wersji angielsko-polskiej, gdzie część utworu zaśpiewał on w języku polskim.
TAK,WIEM. CIEKAWOSTEK MAŁO ALE ZA TO WYDAJĘ MI SIĘ,ŻE SĄ DOŚĆ KONKRETNE...To jest pierwszy z wpisów na tym blogu poświęconych klasykom muzyki tamtych (i wcześniejszych) lat. W następnych wpisach o innych osobistościach się poprawię...
Witajcie kochani po raz kolejny. Wiem,że mieliśmy porozmawiać o rodzinie książęcej z Monako...I do tematu wrócimy,ale już w 2021 roku,bo teraz chciałabym wprowadzić na bloga trochę klimatu świątecznego,bo przecież święta już za 10 dni. Więc dziś podam wam garść świątecznych ciekawostek i ciekawych/śmiesznych faktów o Wigilli,kolędach itp... :). To co,let's go...
Norwescy naukowcy postawili hipotezę, że czerwony nos Rudolfa jest prawdopodobnie wynikiem infekcji pasożytniczej jego dróg oddechowych. Bardzo znudzeni musieli być ci naukowcy...
Zgodnie z analizowanymi danymi pochodzącymi z Facebooka, okres dwóch tygodni przed Bożym Narodzeniem jest jednym z dwóch najbardziej popularnych okresów w roku, w których rozpadają się związki. Oszczędzają na prezentach? Sam dzień Bożego Narodzenia jest dniem, kiedy pary najrzadziej decydują się na zerwanie.
Starożytne ludy, a wśród nich celtyccy druidzi uważali jemiołę za świętą, ponieważ pozostaje zielona i owocuje w okresie zimowym, kiedy wszystkie inne rośliny umierają. Druidzi ścinali roślinę złotymi sierpami i nigdy nie dopuszczali, aby dotknęła ziemi. Wierzyli, że jemioła miała moc leczenia niepłodności i chorób nerwowych, a także chroniła od złego.
Odyn, bóg Wikingów, jest prekursorem dla naszego Mikołaja. Według wierzeń Odyn zimą także rozdawał prezenty lub karał nieposłusznych. Miał też wypełniać buty dzieci różnymi smakołykami
Większość reniferów Mikołaja nosi męskie imiona. Jednak samce renifera gubią poroże w okolicach świąt, dlatego mikołajowe sanie prawdopodobnie ciągną samice lub kastraci.
Jedną z najpopularniejszych świątecznych dekoracji na świecie są biało-czerwone cukierki w kształcie pasterskiej laski. Pierwsze słodycze tego typu wyprodukowano w XVII wieku w niemieckiej Kolonii, aby podczas kościelnych ceremonii rozdać je dzieciom. W jakim celu? Oczywiście żeby siedziały cicho.
No to tyle o samych świętach i ich zwyczajach. Teraz przejdźmy do czegoś,co jedni lubią i słuchać i śpiewać a drudzy (like me :P ) słuchać lubią ale wolą unikać śpiewania...o czym mówię? Oczywiście o kolędach i piosenkach świątecznych.
W Polsce mamy wiele pięknych kolęd. Każdy z nas ma swoją ulubioną, którą zawsze śpiewa podczas wigilijnego wieczoru. Najpopularniejsze polskie kolędy to:
Witajcie kochani Tak jak obiecałam dzisiaj znów porozmawiamy sobie o Księstwie Monako. Dziś dokładnie omówimy sobie rodzinkę tam Panującą. Jak zaznaczyłam już w poprzednim poście jest to Familia Grimaldich. Obecną głową Państwa jest Książę Albert Aleksander Ludwik Piotr ((fr. Albert Alexandre Louis Pierre) no oczywiście,że Grimaldi. Dla tych,którzy nie kojarzą, jest to ten Pan.
No i czego nie ominiemy to trochę danych biograficznych...
14. książę Monako od 6 kwietnia2005, regent Księstwa Monako od 31 marca 2005 do 6 kwietnia 2005; syn Rainiera III, księcia Monako i Grace, księżnej Monako; reprezentant Monako na zimowych igrzyskach olimpijskich (1988, 1992, 1994, 1998, 2002). Albert urodził się w Monte Carlo jako drugie dziecko i pierwszy syn Rainiera III, księcia Monako i Grace, księżnej Monako. W 1981 roku ukończył studia na kierunku nauki polityczne w Amherst College w Amherst w stanie Massachusetts w Stanach Zjednoczonych. Pięciokrotnie reprezentował Monako na zimowych igrzyskach olimpijskich w bobslejach. Urodzony jako następca tronu, po śmierci ojca 6 kwietnia 2005 został księciem Monako. Jego koronacja miała miejsce w katedrze Świętego Mikołaja w Monako 19 listopada 2005. Książę zajmuje się ochroną środowiska i w 2006 założył Fundację Księcia Alberta II, która ma wspierać te działania. Jest prezydentem Monakijskiego Komitetu Olimpijskiego i członkiem Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Uczestniczy w wydarzeniach sportowych na terenie księstwa i poza jego granicami. Od 1993 bierze udział w posiedzeniach Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych. Regularnie odbywa zagraniczne podróże dyplomatyczne, w tym również do Polski (ostatnio w 2012). Wspiera działalność charytatywną. Jest trzecim najbogatszym monarchą w Europie (po Janie Adamie II, księciu Liechtensteinu i Henryku, wielkim księciu Luksemburga). Jest jedynym przywódcą państwa w dziejach, który zdobył obydwa geograficzne bieguny ziemi (północny w 2006 i południowy w 2009).Poprzez swojego przodka,Jana Wilhelma Friso, księcia Oraniispokrewniony jest ze wszystkimi rodzinami królewskimi i książęcymi panującymi w Europie. Mieszka w Pałacu Książęcym wMonaco-Ville. No ale oczywiste przecież jest, iż Pan kolega sam tam nie mieszka. Bo mieszka z żoną i dwójką dzieci. Ale do nich zaraz przejdziemy, najpierw chciałabym omówić tytulaturę tego pana. A są dwa sposoby,prosta i formalna. Prosta tytulatura wygląda tak "Jego Najjaśniejsza Wysokość Suwerenny Książę Monako". Za to oficjalna,pełna tytulatura wygląda już nieco ciekawiej,bo są w niej wszystkie tytuły,które przysługują temu Panu (chociaż niektóre z nich już tylko symbolicznie i wyłącznie historycznie ale jednak) a jest ich aż 25 i wygląda to tak "Jego Najjaśniejsza Wysokość Albert II Suwerenny Książę Monako, Książę Valentinois, Estouteville, Mazarin i Mayenne, Książę Château-Porcien, Markiz Baux, Chilly-Mazarin, Guiscard i Bailli, Hrabia Polignac, Carladès, Ferrette, Belfort, Thann i Rosemont, Torigni, Longjumeau, Clèdes, Baron Calvinet, Buis, La Luthumière, Hambye, Altkirch, Saint-Lô i Massy, Senior Issenheim i Saint-Rémy, Pan Matignon"
Żoną Księcia Alberta jest ta otóż piękność. Księżna Monako Charlene Grimaldi (z domuWittstock). Rodzina Wittstock jest pochodzenia niemieckiego; prapradziadkowie Charlene: Martin Gottlieb Wittstock i Luise Wittstock wyemigrowali do Republiki Południowej Afryki z Pomorza w 1861 roku, aby uciec przed problemami. W Afryce niepowodzeniem zakończyły się podjęte przez nich próby poszukiwania diamentów. Ich syn, Heinrich Carl Wittstock poślubił Olive Florence Caldwell, która była Angielką. Mieli syna, Dudleya Kennetha Wittstock (dziadka Charlene), który ożenił się również z kobietą angielskiego pochodzenia, Sylvią Fagan Nicolson. Charlene Wittstock urodziła się 25 stycznia 1978 w Bulawayo, w ówczesnejRodezji(obecnieZimbabwe). Jej rodzicami są Michael Wittstock (ur. 1948) i jego żona Lynette, z domu Humberstone (ur. 1959), była trenerka pływania.Ma dwóch młodszych braci: Garetha Wittstock i Seana Wittstock.Jej rodzina przeprowadziła się doRepubliki Południowej Afrykiw 1989, kiedy przyszła księżna miała jedenaście lat. 29 lipca 2014 księżna otrzymała Certyfikat Irlandzkiego Pochodzenia(Certificate of Irish Heritage), który wręczył jej w Pałacu Książęcym ambasador Irlandii we Francji, Rory Montgomery. Genealodzy wykazali, że Wittstock jest potomkinią rodziny Fagansów, mieszkającej wDubliniew XVI i XVII wieku. Ostatnim jej przodkiem urodzonym w tym kraju jest Christopher Sullivan Fagan, ochrzczony w Shandon w Cork w 1781 roku.Babcia księżnej, Sylvia Wittstock, zmarła w Benoni (RPA) w wieku 94 lat, dnia 16 września 2015.W 2011 poślubiła Alberta II, księcia Monako, z którym ma dwoje dzieci: Gabrielę, hrabinę Carladès (ur. 2014) i Jakuba, markiza Baux (ur. 2014).Ale do nich zaraz przejdziemy.Po ślubie uzyskała tytuł księżnej Monako. W 2011 założyła Fundację Księżnej Charlene, której głównym celem jest zapoznawanie dzieci z zasadami bezpieczeństwa w wodzie i nauka udzielania pierwszej pomocy tonącym. Księżna uczestniczy w oficjalnych wizytach dyplomatycznych, wydarzeniach odbywających się w księstwie i poświęca się działalności charytatywnej. Promuje współpracę pomiędzy Księstwem Monako a Południową Afryką.
Przez trzy lata Wittstock była uczennicą Tom Newby Primary School w Benoni w pobliżu Johannesburga.
Leo Fiotakis (ur. 2018), syn Christosa Fiotakis .Charlene Wittstock była członkinią południowoafrykańskiej sztafety kobiecej na dystansie 4 × 100 m podczas letnich igrzysk olimpijskich w Sydney (2000), która zakończyła swój wyścig na piątym miejscu. Zajęła szóstą lokatę podczas mistrzostw świata w pływaniu w Moskwie (2002) w konkurencji na 200 metrów stylem motylkowym. Opuściła swój mieszczący się w Durbanie klub pływacki, aby przystąpić do zespołu uniwersytetu w Pretorii. Nigdy nie ukończyła tego uniwersytetu.
We wrześniu 2002 roku uczestniczyła w Igrzyskach Wspólnoty Narodów, odbywających się w Manchesterze. Na dystansie 50 metrów stylem grzbietowym ustanowiła czasem 29.18 rekord swojego kraju na długim basenie, który do tej pory nie został poprawiony.
Zdecydowała się opuścić Pretorię w styczniu 2005 i powrócić do Durbanu. Następnie wyjechała do KwaZulu – Natal, położonego na północnym wybrzeżu, gdzie rozpoczęła współpracę z Brannislavem Ivkoviciem. 13 kwietnia 2007 odzyskała tytuł mistrzyni swojego kraju na dystansie 50 m stylem motylkowym.
Wittstock planowała wziąć udział w letnich igrzyskach olimpijskich w Pekinie (2008), ale nie uzyskała kwalifikacji. Wcześniej nie startowała w zawodach przez osiemnaście miesięcy z powodu kontuzji ramienia. Zakończyła karierę pływacką przed ślubem z księciem Monako, aby móc skupić się na obowiązkach wynikających z pełnienia roli księżnej.
Charlene Wittstock była członkinią południowoafrykańskiej sztafety kobiecej na dystansie 4 × 100 m podczas letnich igrzysk olimpijskich w Sydney (2000), która zakończyła swój wyścig na piątym miejscu. Zajęła szóstą lokatę podczas mistrzostw świata w pływaniu w Moskwie (2002) w konkurencji na 200 metrów stylem motylkowym. Opuściła swój mieszczący się w Durbanie klub pływacki, aby przystąpić do zespołu uniwersytetu w Pretorii. Nigdy nie ukończyła tego uniwersytetu.
We wrześniu 2002 roku uczestniczyła w Igrzyskach Wspólnoty Narodów, odbywających się w Manchesterze. Na dystansie 50 metrów stylem grzbietowym ustanowiła czasem 29.18 rekord swojego kraju na długim basenie, który do tej pory nie został poprawiony.
Zdecydowała się opuścić Pretorię w styczniu 2005 i powrócić do Durbanu. Następnie wyjechała do KwaZulu – Natal, położonego na północnym wybrzeżu, gdzie rozpoczęła współpracę z Brannislavem Ivkoviciem. 13 kwietnia 2007 odzyskała tytuł mistrzyni swojego kraju na dystansie 50 m stylem motylkowym.
Wittstock planowała wziąć udział w letnich igrzyskach olimpijskich w Pekinie (2008), ale nie uzyskała kwalifikacji. Wcześniej nie startowała w zawodach przez osiemnaście miesięcy z powodu kontuzji ramienia. Zakończyła karierę pływacką przed ślubem z księciem Monako, aby móc skupić się na obowiązkach wynikających z pełnienia roli księżnej.Charlene Wittstock poznała Alberta, markiza Baux, członka monakijskiej rodziny książęcej i następcę tronu w 2000 roku podczas zawodów pływackich Mare Nostrum w Monako, w których brała udział. Albert był synem Rainiera III, władającego księstwem od 1949 roku i jego tragicznie zmarłej żony, amerykańskiej aktorki, zdobywczyni Nagrody Akademii Filmowej, księżnej Grace. Albert jest starszy od Charlene o dziewiętnaście lat i dziesięć miesięcy.
W kwietniu 2005 roku książę Rainier III zmarł i kolejnym księciem Monako został Albert II.
6 lipca 2005 książę Monako oficjalnie ogłosił, że jest ojcem Aleksandra Eryka Stefana Grimaldi-Coste, urodzonego 24 sierpnia 2003, pochodzącego ze związku Alberta z togijską stewardesą Nicole Coste. Chłopiec pozostaje pod opieką swojej matki i mieszka w Londynie, ale utrzymuje kontakt z ojcem.
W lutym 2006 Charlene i książę Albert po raz pierwszy wystąpili publicznie razem. Wittstock towarzyszyła księciu podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Turynie w czasie ceremonii otwarcia, odwiedzała razem z nim wioskę olimpijską i zasiadała na trybunach w czasie rozgrywek.
1 czerwca 2006 książę Monako wydał oświadczenie, w którym poinformował, że jest biologicznym ojcem Jaśminy Grace Grimaldi, urodzonej 4 marca 1992 w Palm Springs w Kalifornii. Dziewczyna jest owocem jego romansu z Amerykanką Tamarą Rotolo, którą poznał w czasie turnieju tenisowego latem 1991 roku. Jaśmina mieszka w Stanach Zjednoczonych, ale odwiedza Księstwo Monako i utrzymuje kontakt ze swoją rodziną.
23 czerwca 2010 Pałac Książęcy ogłosił zaręczyny pomiędzy Charlene Wittstock a Albertem II, księciem Monako[6].
22 lipca 2010 podano, że zgodnie z tradycją para zawrze związek małżeński cywilny, a następnego dnia religijny. Pierwsza ceremonia została zaplanowana na 8 lipca 2011, a druga na 9 lipca[7].
1 sierpnia 2010 Pałac Książęcy poinformował o przesunięciu uroczystości ślubnych na siedem dni wcześniej (1 i 2 lipca 2011) z powodu rozpoczynającego się dniu 5 lipca posiedzenia Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego w Durbanie, w którym narzeczeni chcieli wziąć udział[8]. Książę życzył sobie również, aby pierwsza zagraniczna podróż jego małżonki była do jej ojczyzny, Republiki Południowej Afryki.
Z okazji ślubu zarządzono w Księstwie dwa dni publicznego święta[9] i wydano specjalny znaczek pocztowy[10].
Obchody największego wydarzenia w dziejach księstwa od czasu ślubu księcia Rainiera III i Grace Kelly rozpoczęły się wieczorem 30 czerwca na Stadionie Księcia Ludwika II koncertem amerykańskiego zespołu Eagles.
Cywilna ceremonia zaślubin odbyła się 1 lipca 2011 w Sali Tronowej Pałacu Książęcego[11], a przewodniczył jej Philippe Narmino. Panna młoda ubrana była w kreację projektu Chanel. Dokumenty ślubne podpisane zostały specjalnie wyprodukowanym piórem marki Montblanc. Uroczystość trwała około dwudziestu minut. Świadkami pary młodej zostali Christopher Levine (cioteczny brat księcia ze strony matki) i Donatella Knecht de Massy (żona kuzyna księcia ze strony ojca). Wittstock, jako żona księcia Monako, uzyskała tytuł Jej Książęcej Wysokości Księżnej Monako, którego od 1982 roku nie używała żadna kobieta. Po ślubie małżonkowie udali się na balkon pałacu, skąd pozdrowili zgromadzonych na dziedzińcu poddanych. Towarzyszyły im siostry księcia ze swoimi dziećmi oraz bracia i rodzice Charlene.
Wieczorem w Porcie Hercules miał miejsce zadedykowany nowożeńcom koncert Jeana Michel Jarre.
Następnego dnia para zawarła religijny związek małżeński w obrządku katolickim. Charlene, wychowana w religii protestanckiej, zdecydowała się przed ślubem przyjąć wyznanie swojego narzeczonego, mimo iż nie wymaga tego Konstytucja Monako. Ślub miał miejsce na dziedzińcu Pałacu Książęcego (w odróżnieniu od innych książęcych wesel w Monako, które odbywały się w Katedrze Świętego Mikołaja). Uroczystej mszy przewodniczył arcybiskup Bernard Barsi. Odprawiono ją częściowo po francusku, a częściowo w języku afrikaans, nawiązując do pochodzenia księżnej. Charlene ubrana była w suknię projektu domu mody Giorgio Armani.
Po zakończonej ceremonii para książęca udała się do kaplicy Świętej Dewoty, gdzie panna młoda złożyła swój ślubny bukiet. Święta Dewota jest patronką Księstwa Monako i dynastii Grimaldich, a składanie kwiatów jest tam ślubną tradycją.
Przyjęcie weselne odbyło się na tarasach Opery Monte Carlo.
Książę i księżna Monako udali się w podróż poślubną do Republiki Południowej Afryki. Nocowali w pięciogwiazdkowym hotelu na przedmieściach Durbanu. Po zakończeniu spotkania Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego kontynuowali swoją podróż w Mozambiku.
Charlene została macochą dla dwójki nieślubnych dzieci swojego męża, Jaśminy i Aleksandra. Żadne z nich nie ma praw do miejsca w linii sukcesji monakijskiego tronu ani tytułów szlacheckich, ale mogą dziedziczyć majątek ojca.
30 maja 2014 Pałac Książęcy ogłosił, że księżna Monako jest w ciąży[12], a pierwsze wspólne dziecko pary książęcej i następca tronu ma się urodzić pod koniec roku. 9 października, wobec narastających spekulacji, poinformowano, że księżna urodzi dwoje dzieci[13].
10 grudnia 2014 Charlene została przyjęta do Kliniki Imienia Księżnej Grace i przeszła zabieg cesarskiego cięcia, w wyniku którego urodziła się o godzinie 17:04 księżniczka Gabriela Teresa Maria, a dwie minuty później książę Jakub Honoriusz Rainier[14]. Zgodnie z zasadami dziedziczenia, książę Jakub zajął pierwsze miejsce w linii sukcesji monakijskiego tronu, a księżniczka Gabriela miejsce drugie. Dotychczasowa następczyni tronu, księżna Hanoweru, przesunęła się na miejsce trzecie. Książę Albert ogłosił również nadanie swojemu synowi tradycyjnego tytułu markiza Baux, a córce tytułu hrabiny Carladès.