Witajcie znowu, kochani. Obiecałam wam wieczorny wpis toteż i jest. Jak już wspomniałam w zapowiedzi tego wpisu- gawędzić sobie będziemy o postaci Quasimodo, szpetnego, zdeformowanego, kulawego, ślepego na jedno oko, kulawego Dzwonnika w Katedrze Marii Panny z powieści "Katedra Marii Panny w Paryżu" i powstałego na jej kanwie musicalu "Notre Dame de Paris".
No właśnie! Zarówno powieść jak i musical przedstawiają go tak samo z grubsza. Rude włosy, Straszna budowa ciała: kwadratowy nos, usta jak podkowa, lewe oko zasłonięte przez krzaczastą czerwoną brew, podczas gdy prawe oko jest całkowicie pokryte ogromną brodawką, połamane i chaotycznie porozrzucane zęby, wargi z ranami, wystający podbródek, długie stopy, garb...
Jednak jest jedna jego cecha, której- jak do tej pory myślałam- musical nie przedstawiał, za to powieść a i owszem. Quasimodo był bowiem Głuchy. W powieści czytelnik dowiaduje się o tym na stosunkowo wczesnym etapie historii, strony 31-32, cytuję:
" – Na Krzyż Pański! – rzekł pończosznik – czyżbyś był głuchy? Był rzeczywiście głuchy. [...] Staruszka jakaś objaśniła Kopenolowi, że Quasimodo jest głuchy.
– Głuchy! – powiedział pończosznik wybuchając swym hałaśliwym flamandzkim śmiechem – na Krzyż Pański! Toż to papież doskonały! – O, poznaję go! – wykrzyknął Jan, który zlazł wreszcie z kapitela, aby z bliska przyjrzeć się Quasimodo. – To dzwonnik mojego brata archidiakona. Dzień dobry, Quasimodo!
– Czart, nie człowiek – powiedział Robin Kociubka potłuczony od upadku. – Pojawia się: garbus. Zacznie chodzić: kulawy. Spojrzy na człowieka: ślepy na jedno oko. Zagada człowiek do niego: głuchy. A jakże tam jest z językiem tego Polifema?
– Kiedy zechce, mówi – rzekła stara. – Ogłuchł od dzwonienia. Nie jest niemową"
Tutaj po raz pierwszy Kopenol i czytelnik dowiadują się, że Quasimodo jest Głuchy. Kolejny fragment gdzie jest to podnoszone to jego przesłuchanie po porwaniu Esmeraldy (kiedy to zresztą przesłuchiwał go również głuchy sędzia.)
" Kiedy mistrz Florian Barbedienne zabrał się z kolei do czytania wyroku, aby go podpisać, pisarz, któremu zrobiło się żal skazanego nieboraka, spodziewając się, że w ten sposób uzyska dlań zmniejszenie kary, pochylił się do samego ucha audytora i rzekł wskazując palcem na Quasimodo:– Ten człowiek jest głuchy"
Co ważne, w obu przypadkach inni bohaterowie dowiadują się tego od osób postronnych (Kopenol od Staruszki, mistrz Florian Barbedienne od pisarza sądowego). Był jednak jeden wyjątek, kiedy Quasimodo o swojej głuchocie powiedział komuś osobiście. Osobą tą była Esmeralda.
"– Nie bój się. Jestem twoim przyjacielem. Przyszedłem tu, żeby popatrzeć jak śpisz. To ci chyba nie sprawi przykrości, że przyjdę popatrzeć, jak śpisz, prawda? Co ci szkodzi, że tu jestem, kiedy masz zamknięte oczy. Teraz pójdę sobie. Już się skryłem za ścianą. Możesz otworzyć oczy.
Bardziej jeszcze żałosny niż słowa był ton, którym zostały wypowiedziane. Cyganka, wzruszona, otworzyła oczy. Istotnie, nie było go już w okienku. Podeszła do tego okienka i zobaczyła, że biedny garbus skulił się za rogiem muru, zrezygnowany i cierpiący. Z wysiłkiem pokonała odrazę, którą w niej budził.
– Chodź – powiedziała łagodnie.
Quasimodo z poruszeń warg Cyganki wywnioskował, że każe mu iść precz; wstał więc i odszedł kulejąc, ze zwieszoną głową, nie śmiać podnieść na dziewczynę wzroku pełnego rozpaczy.
– Chodźże tu! – zawołała.
Lecz on odchodził coraz dalej. Wtedy wybiegła z celi, podeszła do niego i ujęła go za ramię. Kiedy Quasimodo poczuł dotknięcie jej ręki, zadrżał na całym ciele.
Spojrzał na nią błagalnie, a widząc, że dziewczyna przyciąga go ku sobie, rozpromienił się na twarzy ze wzruszenia i radości. Chciała go zaprowadzić do swej celi; ale oparł się i został na progu.
– Nie, nie! – rzekł – sowa nie wchodzi do gniazda jaskółki. Więc przysiadła wdzięcznie na swym posłaniu, a koza spała u jej stóp. I oboje trwali tak przez czas pewien, oglądając w milczeniu: on – jej urodę, ona – jego brzydotę. Co chwila odkrywała w Quasimodo coraz nową ułomność. Wzrok jej przenosił się z koślawego kolana na garbate plecy, z garbatych pleców na jedyne oko. Pojąć wprost nie umiała, że może istnieć stwór ukształtowany tak nieskładnie. Tak wiele jednak było w nim smutku i tkliwości, że zaczęła oswajać się z jego widokiem.
Pierwszy przerwał milczenie Quasimodo:
– Powiedziałaś, żebym wrócił?
Twierdząco skinęła głową i rzekła:
– Tak.
Zrozumiał skinienie.
– Bo widzisz... – rzekł i jakby zawahał się, czy dokończyć – bo widzisz, ja jestem głuchy.
– Biedaku! – zawołała Cyganka z wyrazem życzliwego współczucia. "
Uśmiechnął się boleśnie.
– Przyznasz, że tylko tego brakowało, prawda? Tak, jestem głuchy. Taki już jestem. To straszne, prawda? A ty jesteś taka piękna!
W głosie nieszczęśliwego Quasimodo brzmiało tak głębokie zrozumienie własnej niedoli, że zabrakło jej sił, by mu choćby jednym słowem odpowiedzieć. I tak by zresztą nie usłyszał.
Mówił dalej:
– Nigdy jeszcze nie widziałem własnej brzydoty tak wyraźnie jak w tej chwili. Kiedy się porównam z tobą, jakże mi żal siebie, nieszczęśliwego potwora! Wydaję ci się jakimś zwierzem, prawda? A ty, ty jesteś promieniem słońca, kroplą rosy, śpiewem ptaka. Ja jestem obrzydliwy: ani człowiek, ani bydlę, coś, co jest twardsze, bardziej niekształtne i bardziej zatratowano niż kamień z bruku."
choć jak sam Quasimodo powiedział Esmeraldzie, był w stanie komunikować się z innymi osobami na kilka innych sposobów niż rozmowa i słuch
"– Tak, jestem głuchy, ale możesz ze mną rozmawiać na migi, za pomocą znaków. Mój pan porozumiewa się ze mną w ten sposób. Zresztą prędko nauczę się odgadywać twą wolę z poruszania twoich warg i ze spojrzenia.
– A więc dobrze! – odparła z uśmiechem.
– Powiedz mi, czemuś mnie uratował.
Przyglądał się uważnie, kiedy mówiła.
– Zrozumiałem – odpowiedział. – Pytasz, dlaczego cię uratowałem. Zapomniałaś już nędzarza, który usiłował cię porwać pewnej nocy, nędzarza, któremu już następnego dnia przyszłaś z pomocą, gdy stał pod hańbiącym pręgierzem. Za kroplę wody i odrobinę litości nie wypłacę ci się nawet całym moim życiem. Zapomniałaś o tym nędzarzu, ale on ciebie zapamiętał.
Słuchała go z głębokim wzruszeniem. W oku dzwonnika stanęła łza, ale się nie stoczyła. Wydawać by się mogło, że jej połknięcie jest dla niego sprawą honoru.
– Posłuchaj – odezwał się znowu, kiedy przestał się obawiać, że tę łzę uroni – nasze wieże są bardzo wysokie; człowiek, który by spadł z tej wysokości, umarłby nie zdążywszy dosięgnąć bruku; jeśli zechcesz, żebym skoczył z wieży, nie potrzebujesz wymówić ani słowa, wystarczy jedno spojrzenie.
I wstał. Choć Cyganka była tak bardzo nieszczęśliwa, ten cudaczny stwór wzbudził w niej współczucie. Dała mu znak, żeby został.
– Nie, nie – rzekł – nie powinienem zostawać za długo. Jakoś mi nieswojo. Przecież tylko z litości nie odwracasz oczu. Pójdę sobie tam, skąd będę mógł cię widzieć niewidoczny – tak będzie lepiej. Wyciągnął z kieszeni mały metalowy gwizdek.
– Weź to – rzekł. – Kiedy ci będę potrzebny, kiedy zechcesz, żebym przyszedł, kiedy mój widok nie będzie ci zbyt wstrętny – zagwiżdżesz. Ten dźwięk usłyszę. Położył gwizdek na ziemi i uciekł."
Quasimodo wyraźnie powiedział, że są dźwięki, które jest w stanie usłyszeć- w tym podarowany przez niego Esmeraldzie gwizdek.
Przejdźmy jeszcze do innych ważnych kwestii.
Po Pierwsze: Kiedy i jak właściwie Quasimodo ogłuchł?
Powieść daje nam odpowiedź na to pytanie: wpierw na 31 stronie czytelnik dostaje tę odpowiedź razem Kopenolem i Robinem Kociubką: "– Kiedy zechce, mówi – rzekła stara. – Ogłuchł od dzwonienia.".
Potem kwestia ta jest jeszcze rozwijana: " Czternastoletniego dzwonnika katedry Marii Panny nowe na dodatek dotknęło
kalectwo: od bicia dzwonów pękły mu w uszach bębenki – ogłuchł.".
Po drugie: Jak głuchota Quasimodo wpłynęła na relacje Quasimodo z innymi i jego zdolności komunikacyjne?
Na to też powieść daje odpowiedź: "Głuchota uczyniła go również w pewnej mierze niemym. Skoro
bowiem przekonał się, że jest głuchy, aby nie dawać ludziom okazji do drwiny, rozmyślnie
nakazał sobie milczenie i przerywał je wtedy tylko, kiedy był sam. Z własnej woli zawiązał ten
język, który Klaudiusz Frollo rozwiązał był z takim trudem. Toteż kiedy konieczność zmusiła go
do odezwania się, mowa jego była ciężka, niezdarna, jak drzwi, których zawiasy zardzewiały."
A jak to wygląda w musicalu? Wydawać by się mogło, że musical "Notre Dame de Paris", skoro w całości śpiewany- głuchotę Quasimodo wyklucza. Ja jednak analizując go dziś po raz już kolejny i potem robiąc dogłębny reaserch zgromadziłam kilka...nie chcę powiedzieć "dowodów"; powiem więc "wskazówek", że ta głuchota Quasimodo w musicalu jednak także jest obecna, choć ze względu na medium- w formie subtelniejszej, symbolicznej niemal.
Zacznijmy może od gwizdka. W musicalu bowiem, choć sam przedmiot fizycznie się nie pojawia to pojawia się odnosząca się do niego piosenka- "Je Te Laisse Un Sifflet " czyli "zostawiam ci gwizdek".
Jej oryginalny tekst skupiał się na samym akcie zostawienia Esmeraldzie gwizdka przez Quasimodo
"Quasimodo:
Pour pouvoir m'appeler
Le jour tu resteras ici
Mais tu pourras te promener la nuit
Sur les toits de la cathédrale
Sous les étoiles
Tu ne m'écoutes pas
Tu dors déjà
Le monde est si méchant dehors
Que tu es belle quand tu dors
Dans ton sommeil
Esmeralda
Est-ce que tu rêves à ton soleil?"
Piosenka została zmieniona z oryginału jakiś czas po 2000 roku i zawierała dialog Quasimodo z Esmeraldą odnoszący się do książkowego pierwowzoru, ale mniej więcej zachowała swój oryginalny tekst
"Quasimodo:Tu as bien peur de moi,
Petite Esmeralda
Esmeralda:
Non, je sais que tu es mon ami
Pour toute la vie
Quasimodo:
Je te laisse un sifflet pour pouvoir m'appeler
Esmeralda:
Le soir je resterai cachée ici
Mais me laisseras-tu me promener la nuit?
Sous les toits de ta cathédrale
Près des étoiles?
Quasimodo:
Je ne dormirai que d'une oreille
Esmeralda:
Si tu vois mon Phoebus dehors
Dis lui qu'il vienne me chercher
Quasimodo:
Esmeralda même quand tu dors
Tu rêves toujours à ton soleil"
interesujące w obu tekstach jest zdanie "pour pouvoir m'appeler", które można przetłumaczyć na "żebyś mogła mnie wezwać". Jest to więc zdanie lekko sugerujące, że Quasimodo może nie reagować na wszystkie dźwięki, w tym bezpośrednie wołania, ale na dźwięk gwizdka już tak.
Inną wskazówką poniekąd jest to, że Quasimodo jeśli śpiewa w duecie lub trio to często (chlubnymi wyjątkami są myślę "Ma maison c'est ta maison", "Les oiseaux qu'on met en cage" i "Belle") zamiast śpiewać z innymi postaciami śpiewa tak jakby "obok nich". Dobrym przykładem myślę jest "Les cloches", w teorii jest to trio, gdzie śpiewają Gringoire, Frollo i Quasimodo. W praktyce Gringoire i Frollo sami śpiewają pierwsze jedynie zwrotki tej piosenki, resztę Quasimodo śpiewa sam (w towarzystwie chóru).
inną subtelną wskazówkę odnalazłam w piosence "A Boire". Quasimodo śpiewa tam "Pitié pour le pauvre Quasimodo
Qui porte déjà sur son dos
Tous les malheurs du monde". Choć słowa o głuchocie nie padają tam wprost to jestem niemal pewna, że monżna ją wliczyć do "wszystkich nieszczęść tego świata", o których śpiewa dzwonnik,
inny przykład. W powieści Quasimodo jest w stanie na swój sposób zrozumieć, co mówią do niego inni ludzie na podstawie ruchu ich warg i spojrzenia. W musicalu zaś Quasimodo również rzadko kiedy śpiewając z inną postacią spuszczał wzrok z jej twarzy (chyba, że patrzył "w przestrzeń", czyli na publiczność, łamiąc czwartą ścianę albo chował się za gargulcami aby ukryć swoją brzydotę przed Esmeraldą.)
kolejna poszlaka...piosenka "Liberes".
Zacznijmy może od mowy Quasimodo. W powieści jest mówione: "Kiedy zechce, mówi", "Głuchota uczyniła go również w pewnej mierze niemym. Skoro bowiem przekonał się, że jest głuchy, aby nie dawać ludziom okazji do drwiny, rozmyślnie nakazał sobie milczenie i przerywał je wtedy tylko, kiedy był sam. Z własnej woli zawiązał ten język, który Klaudiusz Frollo rozwiązał był z takim trudem. Toteż kiedy konieczność zmusiła go do odezwania się, mowa jego była ciężka, niezdarna, jak drzwi, których zawiasy zardzewiały."
I myślę, że w piosence "Liberes" jest do tego drobne odniesienie.
Quasimodo (w tej roli w musicalu raczej dobrze wam już znany Garou) śpiewa jej pierwszą zwrotkę.
Ale robi to w sposób...nieco inny
" LibérésÉvadésÉchappésEnvolésJe les aiLibérésIls se sontÉvadés" wyśpiewuje on w sposób...można by rzec bardzo urywany (choć pewnie wiele też zależy od subiektywnego odczucia i odsłuchu osoby, która słucha tej piosenki). "
Reasumując, nie da się jednoznacznie potwierdzić, że Quasimodo w musicalu na pewno jest głuchy- tu trzeba by spytać u źródła (twórców musicalu i Garou, który odgrywał tę rolę jako pierwszy), czy właśnie to mieli na myśli, czy pomyśleli o tej jakże istotnej, poniekąd kształtujący jego cały charakter, cesze charakteru...ale z drugiej strony nie można też jednoznacznie stwierdzić, że w musicalu Quasimodo głuchy definitywnie NIE JEST. Ja jednak lekko bardziej skłaniam się ku temu, że ta głuchota jednak jest, choć obecna i przedstawiona bardzo subtelnie ze względu na medium jakim jest musical A wy jak myślicie? Podzielcie się opinią w komentarzach, podyskutujmy. |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz